ARCHIWUM

Praktykanci z Bretanii

19 października, w ostatni dzień praktyki Gwenaelle i Clement było wiele radości i wzruszeń. Praktykanci z Bretanii przez trzy tygodnie uczestniczyli w zajęciach warsztatowych.Bardzo polubiliśmy młodych Francuzów. Chętnie nam pomagali i dobrze się z nimi współpracowało. Przed budynkiem WTZ zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.

Rafał:
– Pracowałem z Gwenaelle i Clement w pracowni artterapii i sztuki użytkowej. Malowali pudełka, szkatułki. Lepili z gliny ceramicznej figurki. Pomagali nam przygotować lalki, dekoracje i rekwizyty do naszego nowego spektaklu pt. „Miasto mojego dzieciństwa”. Największym problemem była oczywiście bariera językowa. Mieszanka angielskiego, francuskiego i polskiego akcentu i języka migowego. Francuzi uczyli się polskich słów. Praktykanci przygotowali prezentację o Bretanii. Opowiadali skąd pochodzą, gdzie mieszkają, jakie mają rodziny, do jakiej szkoły chodzą i co lubią jeść. W pracowni gospodarstwa domowego przyrządzili naleśniki z szynką i serem. Bardzo wszystkim nam smakowały, więc próśb o dokładkę nie brakowało. Gwenaelle i Clement to bardzo mili, sympatyczni i pomocni młodzi ludzie. Dobrze się z nimi współpracowało.

Maciek K.:
– Super, że przyjechali odwiedzić nasz warsztat. To było fajne jak zrobili naleśniki. Mogliśmy czegoś nowego spróbować. W pracowni sztuki użytkowej robili stroiki na święta. Byli bardzo pomocni. Bardzo im się podobało to, co robili w pracowniach. Pokazali prezentację w artterapii, skąd są i czym się zajmują. Oni są z Bretanii. Opowiadali czym się zajmują na co dzień. Fajnie jest nauczyć się nowego języka. To też jest fajne, jak ktoś nowy przyjdzie i coś nowego nauczy. To jest fajny pomysł, żeby ktoś nowy przyjeżdżał. To jest super, żeby coś nowego działo się na warsztacie.

Kuba Ż.:
– Byłem z Francuzami w pracowni sztuki użytkowej. Robiliśmy stroiki na Wszystkich Świętych. Było bardzo dużo pracy. Szkoda, że muszą już jechać do domu. Chłopak i dziewczyna byli bardzo weseli. Gwenaelle mówiła, że lubi jeść spaghettii i naleśniki z czekoladą. Clement pokazywał nam zdjęcia swojej rodziny i flagę Bretanii. Bardzo mi smakowały naleśniki z szynką i dżemem. Były bardzo dobre.

Andrzej:
– Przyjechali do nas praktykanci z Francji. Chłopak i dziewczyna. Clement i Gwenaelle mówili, że bardzo dobrze czują się w Polsce. Potrafili dużo powiedzieć po polsku. Szybko łapali polskie słówka. Na przerwach dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Nie lubili kawy. Pili herbatę. Zachwalali pierogi. Bardzo im smakowały. Chciałbym pojechać do Francji i posmakować francuskiej kuchni np. ślimaków czy małży.

Karolina:
– W piątek w pracowni sztuki użytkowej byli Francuzi. Robili stroiki na Wszystkich Świętych. Bardzo miło się z nimi pracowało. Clement i Gwenaelle to bardzo sympatyczni i młodzi ludzie. W Internecie pokazali nam swój dom. W pracowni gospodarstwa domowego robili naleśniki z szynką i serem. Fajnie mi się z nimi rozmawiało. Szkoda, że wyjeżdżają. Będę bardzo za nimi tęsknić.

Arek:
Uczestnicy warsztatu nie znają francuskiego. Niektórzy potrafią kilka słów po angielsku. Tak więc nie za bardzo mogliśmy porozmawiać. Podczas pierwszego dnia praktykanci zwiedzili nasz warsztat. Przygotowali krótką prezentację o Bretanii i swoich zainteresowaniach. Mówili, że podoba im się w Bielsku-Białej. Takie praktyki są fajne dla obu stron. Francuzi mogą zobaczyć jak się pracuje z niepełnosprawnymi w Polsce, zwiedzić okolice, a uczestnicy warsztatu mogą dowiedzieć się ciekawych rzeczy o Bretanii. 

Redakcja „Tornado”

fot. Jakub Baszak